Forum www.writer.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Historia z zęba wzięta

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.writer.fora.pl Strona Główna -> Wasza twórczość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karo3
Bazgrolnik



Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 239
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:46, 24 Cze 2009    Temat postu: Historia z zęba wzięta

Ten ff nie jest zbyt ambitny, napisałam go dla mojej koleżanki, żebyśmy mogły się razem pośmiać. Zostałam zainspirowana Zmierzchem i przedstawiłam tu mój punkt widzenia, co się wtedy stało. Kto nie przeczytał książki raczej nic nie zrozumie, ale (pomimo, że uważam ten ff za trochę głupi) życzę miłego czytania


Historia z zęba wzięta
To było około 200 lat temu w małej miejscowości w stanie Wielkiego Zęba (to jeden ze stanów Stanów Zjednoczonych, który sobie wymyśliłam).
W tej owej miejscowości było 15 domów z wielodzietnymi rodzinami, szkoła, poczta, domek władcy tego małego miasteczka oraz szpital. Te 15 rodzin nosiło 15 różnych nazwisk, w ich żyłach płynęła zupełnie inna krew. Szkoła była tylko dla chłopców, a uczyło w niej zaledwie 4 nauczycieli, z czego 2 było rodzeństwem z pierwszej linii (nie wiem, co to dokładnie znaczy). Na poczcie było 2 listonoszów. Władca miasteczka to w ogóle nie przyjeżdżał do swojej siedziby, więc mieszkańcy robili co im się podobało. W szpitalu zaś jedyne dwie pielęgniarki (siostry cioteczne listonoszów) szalały na punkcie nieziemsko przystojnego lekarza, który nie zwracał na nie uwagi, a mieszkał poza miasteczkiem w małej chatce.


O jakim lekarzu tu mowa?


99 lat później
Ów lekarz, którego imię zgadliście, a ja muszę się zastanawiać jakim cudem wam się udało (moje podpowiedzi rzecz jasna, a cóżby innego?) siedział w swoim domku i patrzył, jak brzydko jest urządzony, pomyślał, że może przemieni w wampira, którąś z pielęgniarek aby mu ją urządziła, ale z tego zrezygnował, ponieważ wszystkie były przynudzające (jak to zwykle w sześcioraczkach bywa gdyż wszystkie pielęgniarki były siostrami-sześcioraczkami). Jednak postanowił nikogo nie gryźć, a dopadały go wyrzuty sumienia.
Potem wyobraził sobie ile lat mogłoby mieć jego wampir-dziecko i powiedział na głos:
-Piętnaście
Co jak co wiemy, że Carlisle nie przewidywał przyszłości i to było co najmniej dziwne, że za rok 15 sierpnia któregoś tam roku (zapomniałam i to raczej nie było 15 sierpnia) znalazł się w szpitalu wraz z Elizabeth i jej synem w jednej Sali. Carlisle nie mógł powiedzieć czy Elizabeth była ładna (powinien brać lekcje od Emmett’a, ale jego nie było na świecie, więc cóż).
A potem wiesz co powiedziała Elizabeth i jaką małą operację wykonał Carlisle na Edwardzie. I siedział w tej małej brzydkiej chatce wraz z nowonarodzonym wampirem przy boku i myślał, że jest bardzo dumny z Edwarda, ale bardzo mu współczuje tego losu (czyli jego losu).
Edward powiedział:
-Hmmm…. Głodny jestem. Dlaczego mi ciągle mówisz, jak żałujesz.
No i doszło do tego, że Carlisle siedział na stole (miał tylko jedno krzesło, które połamał Edward) z miną przybitego psa. I Edward w ciągu 3 minut dowiedział się wszystkiego.
(I pomyśleć ile to trwało przy Bell! Ona będzie nienormalna!)
A potem 10 lat później Edward opuścił na trochę Carlisle’a, a ten zakonserwował pokój Edwarda przy pomocy soli i jakiś tam innych dodatków, które podebrał ze szpitala, ale przesadził z dawkami (z rozpaczy) i pokój Edwarda został unicestwiony przy pomocy nie znanej substancji żrącej, którą Carlisle nazwał Edroomward ( Ed- room – ward= Edward +room).
Potem pojechał nad morze gdzie przez tydzień przebywał pod wodą aż wyleczył się z tęsknoty. No a właśnie wtedy Edward wrócił! Carlisle z radości pokropił mu paznokcie Edroomward ‘em i musiał kurować syna przez 2 tygodnie. Ci co zbytnio współczują nie mają łatwo… Ci co wracają do zbytnio współczujących też.

Zgadnijcie dzięki czemu Cullenowie zarobili mnóstwo kasiory? Oczywiście opatentowali Edroomward! I kiedy Carlisle to zrobił Edward z radości spryskał cały dom Edroomward ‘em, więc musieli się przeprowadzać, ale dobrze, bo zobaczyli kobietę skaczącą z klifu


Ta opowieść oczywiście jest o Esme, ale tym razem Carlisle nie opatentuje Esroomme.
-Hej patrz!- zawołał Carlisle.- Ta kobieta… chce popełnić samobójstwo!
Biedny Edward musiał poczekać do końca wypowiedzi, choć słyszał myśli już dawno temu, a Carlisle rzadko mówił przy nim coś na głos, chyba że było to super ważne. Albo jeśli byli przy ludziach. Edward musiał znosić to codziennie i Carlisle’owi przebiegło po głowie, że musi uratować tą kobietę, na co Edward
-Nie.
A Carlisle:
-To tak jak z tobą, biedaku.
I poszedł. Edward słyszał, jak myśli, że ta kobieta jest ładna. Uznał, że pora zapewnić Carlisle’owi kogoś w rodzaju Emmetta, którego oczywiście jeszcze nie znał. Rzec jasna na pewno odwołałby to wiedząc, że Emmett będzie z Rozalie, która będzie go nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i przez całe wieki wkurzać.
Edward ziewnął. Carlisle właśnie zanosił tą kobietę do kostnicy.
Nie idź, ostrzegł go telepatycznie Carlisle, ma rany
A w języku wampirów:
Rany= krew
Krew= pragnienie
Pragnienie= zabójstwo
Zabójstwo= smutek Carlisle’a, choć rzec jasna mało wampirów tak o tym myślało.
Carlisle zaś myślał:
Rany= krew
Krew= trzeba pomóc
Trzeba pomóc= leczenie szpitalne
Lub
Trzeba pomóc= ukąszenie
Ukąszenie= stworzenie nowonarodzonego
Stworzenie nowonarodzonego= wielkie kłopoty
Wielkie kłopoty= dezaprobata Edwarda, który ze złości może spryskać cały dom Edroomward ’em.
W ten sposób myślał tylko jeden wampir. Tylko Carlisle. No bo kto inny? Edward był za bardzo uzależniony od Edroomward’a, że nie było mowy, aby czasem go nie użył.


To było tak: Carlisle tłumaczył Esme kim się stała i przepraszał ją ciągle, a Edward siedział na stole i ziewał bawiąc się ostatnią butelką Edroomward’a. Edroomward został zakazany w produkcji i Edwardowi bardzo niewiele zostało. Carlisle upierał się, że zapomniał receptury, ale Edward wiedział, że po prostu nie chce mieć zniszczonego domu. Receptury nie odkrył, gdyż Carlisle od 3 dni myślał wyłącznie o Esme, a były to same dobre rzeczy, więc Edwardowi szybko się znudziło. Nudziło mu się też jak Carlisle opowiadał Esme o wampirach, nudziło go zaciekawienie Esme, a jedyną ciekawą rzeczą była opowieść jak wspaniały Edward umie czytać w myślach.
-O czym myślę?- zapytała Esme na próbę.
-O Carlislu- odparł Edward.- A Carlisle o…
Carlisle chrząknął zagłuszając głos Edwarda.
-Co tam masz w tej buteleczce?- zapytała Esme wskazując na Edroomward. Zabrała ją i wylała większość na stół, który natychmiast się spalił.
-Och, przepraszam!
Carlisle zajął się tłumaczeniem Esme, że nic się nie stało, co również nudziło Edwarda, szczególnie że z jego Edroomward’a zostało zaledwie kilka kropelek. Ze smutkiem wylał je na podłogę, w której powstało kilka wielkich dziur. Odwróciło to uwagę reszty.
-Chcesz wiedzieć o czym myśli Carlisle?- zagaił Edward, myśląc, że w końcu stanie się coś ciekawego.
-Aha
Edward zignorował rozpaczliwe znaki Carlisle’a który próbował mu przekazać, żeby się zamknął, tylko bardziej uprzejmie. Edward się nie zamknął, tylko bardziej uprzejmie powiedział :
-O tobie, tak Carlisle to jest dobre…
-O mnie?- przerwała mu Esme. Carlisle pokiwał głową, ale Edward ciągnął dalej:
-… myśli, że jesteś najpiękniejszą osobą pod słońcem!
Esme się nie zraziła.
-Czy będziesz mówił też co ja myślę o Carlislu?
-Hmmm…- zastanowił się Edward.- Chyba nie.
-Dlaczego?- spytał Carlisle.
-Nie wydaje mi się, że jesteś aż tak…piękny.- odparł Edward.
-Och
Edward miał dość myśli o Carlislu i postanowił zapewnić Esme kogoś w rodzaju Rozalie. Oczywiście, że nie wiedział jak będzie go wkurzać.
-Idźcie na spacer- rzucił Edward. Musiał popracować nad Edroomwardem. Jedyną pamiątką były dziury w podłodze. Esme wróciła z toną ładnych mebli. Edward uznał, że warto ją zatrzymać pomimo incydentu z Edroomwardem. Lubił jak jego pokój miał więcej niż dwa meble (dodajmy potwornie stare meble, gdyż Carlisle rzadko coś wyrzucał). I tak Edward uznał Esme jako członka rodziny (obraził się na kilka dni, kiedy Carlisle ją pocałował, ale szczęśliwy Carlisle nie za bardzo mu przeszkadzał, więc przestał się boczyć i kupił Carlislowi wściekle różowe auto z napisem: Szczęśliwy Carlisle, które to Carlisle sprzedał tak szybko jak się dało. Carlisle, co bardzo podobało się Edwardowi myślał nawet o wznowieniu Edroomwarda gdyby kupiec się nie znalazł. Ale kupiec się znalazł i Edward był niepocieszony).




Minęły kolejne lata i jak wiadomo Carlisle znalazł Rosalie. Wiadomo też, co mówił i co mówił Edward i co mówiła Esme, która mianowicie pocieszała Carlisla. Edward uważał, że to strata czasu i zajął się wymyślaniem nowej piosenki o Edroomwardzie w swojej głowie, kiedy Carlisla tłumaczył Rosalie zasady. Potem, jak po kilku dniach wydawała się zdatna do użytku zapytał:
-Czy jesteś muzykalna?
Kątem oka zobaczył jak Carlisle uśmiecha się obejmując Esme, ale myślał wyłącznie o tym, co będą robić na spacerze, więc Edward się wzdrygnął (wciąż był nieco przewrażliwiony na punkcie swojej samotności i wtedy uznał, że Rosalie nie jest w jego typie). Ona zaś odparła:
-Tak.
Pomyślała o fortepianie, który stał w salonie.
-Możesz zagrać, ale nie za wiele, bo to mój fortepian- zastrzegł Edward i musiał wytłumaczyć Rosalie, że czyta w myślach. Rosalie zagrała, a potem zagrał Edward. I oboje poczuli się do siebie nawzajem uprzedzeni, gdyż i Edward i Rosalie chcieli być największą-gwiazdą-muzyczną-rodziny.
Potem Rosalie zaczęła:
-Skąd umiesz tak grać?
Edward:- Nauczyłem się, czemu pytasz?
Rosalie odparła:
-Tak sobie, nie mogę po prostu zapytać?
A Edward:
-Nie, nie możesz tak po prostu. Chyba masz jakiś powód?
I się pokłócili. Edward przeklinał dzień, w którym wylał resztę Edroomwarda na podłogę, bo akurat teraz by mu się przydał. A Rosalie dała trochę Edwardowi w kość, gdy była nieco od niego silniejsza. Gdyby Edward nie umiał czytać jej w myślach już by mógł być pokrojony na kawałki (Rosalie myślała o tasaku do mięsa oraz o grubej naostrzonej samochodowej rurze, co tak rozśmieszyło Edwarda, że Rosalie go złapała). Rosalie właśnie trzymała w ręku nóż (tasaka nie było, a nie chciała niszczyć Carlislowi samochodu), kiedy do domu wparowała Esme. Carlisle był zawiedziony, że Edward nie dogadał się z Rosalie. A kiedy pomyślał, że świetna z nich byłaby para Edward rzucił mu mordercze spojrzenie godne wynalazcy Edroomwarda. Potem Esme zapytała:
-Może w ramach pogodzenia się pójdziecie razem na zakupy? My do was dojdziemy później. Czy czujesz się na siłach Rosalie? Jak tam twoje pragnienie?
I Edward pożałował entuzjazmu Rosalie zaraz po tym jak sobie wyobraziła dzisiejszy dzień ( cały na zakupach, Edward przymierzający szkocką spódnicę). Po raz kolejny pragnął mieć w ręku Edroomward. Carlisle znał uzależnienie Edwarda i ostrzegł go w myślach: ‘ I tak musiałbyś pójść’
-Ja nie będę niczego przymierzał!- ostrzegł Edward. Esme zrobiła proszącą minę:
-Zrób mi tą przyjemność, synu. Przez następne kilka dni Carlisle będzie ciężko pracować i kiedy mam kupić te wszystkie rzeczy. Naprawdę liczę na Rosalie.
Edward narzekał, że teraz Esme częściej mówi na głos. A była to wina Rosalie!
-Pójdę- obiecał. A po zakupach (których nie będę dokładnie opisywać, bo były potwornie długie) obiecał sobie solennie, że już nigdy nie wybierze się na zakupy z Rosalie, ale musiał złamać przyrzeczenie, kiedy spotkał Emmetta. Zakupy z Rosalie figurowały, jako jedna z najcięższych kar po przegraniu zakładu.


To było jak Rosalie znalazła Emmetta jakieś tam 100 mil od domu w którym mieszkali (teraz przeprowadzali się coraz rzadziej, ponieważ Edward nie miał już Edroomwarda). Carlisle siedział zamknięty w swoim gabinecie, a Edward stał przed drzwiami i pilnował, żeby Esme nie weszła, gdyż Carlisle robił wazon, który miał być niespodzianką.
-Uwaga! Idzie panna przemądrzała wraz z rannym mężczyzną w ramionach! –ostrzegł Edward.
-Edward! Mówiłam ci, żebyś nie mówił na Rosalie… Czekaj: powiedziałeś z rannym mężczyzną?- zdziwiła się Esme.
Carlisle wychylił głowę zza drzwi.
-Wszyscy do mojego gabinetu, jak najdalej od ran. Pójdę zobaczyć, kto zepsuł ci kochanie niespodziankę.
-Rosalie- rzucił Edward zatykając nos. A teraz przedstawię ci tok myślenia Esme:
Rany= krew
Krew= pragnienie
Pragnienie= zmaganie się ze sobą
Zmaganie się ze sobą= smutek Carlisle, że muszę się tak męczyć
Smutek Carlisle= mój smutek
A jeśli wtedy nagle przestanę uważać to będzie jeszcze większy smutek Carlisle, czyli jeszcze większy mój smutek.
Esme we wszystkich swoich rozważaniach dodawała Carlisle, a było to zupełnie normalne. Lecz gdy robiła zbyt długie rozważania Edward musiał jej przypominać kto w tym domu umie czytać w myślach, zazwyczaj cytując jakiś fragment jej myśli.
Potem, kiedy Emmett już się przemienił postanowił porozmawiać z Edwardem.
-Dobra, dawaj- powiedział znudzony Edward, który już od pół minuty wiedział o co chodzi osiłkowi.
-Chodzi o Rosalie…
Edward to wiedział.
-Ach o nią, strasznie mnie wkurza!
Emmett zdziwił się.
-Czym cię wkurza?
- Punkt 1: zakupy, punkt 2: po prostu lubi się ze mną kłócić, punkt 3: jest zupełnie nie w moim typie, nie wiem czy znajdziesz w ogóle jakieś nasze wspólne hobby itd. Nie musisz się martwić. Będę mógł jej kupić auto z napisem: ’Szczęśliwa Rosalie’. Spytaj Carlisla.
Edward był całkiem zadowolony z myśli Emmetta, choć były jego zdaniem zbyt zuchwałe. Potem Emmett powiedział Edwardowi dokładnie to co myślał i Edward się potwornie zdziwił. Stał z otwartą buzią.
-No co?- zapytał Emmett.- Chyba czytasz w myślach?
Edward przytaknął.
-Więc… twoim hobby jest hazard, tak?- spytał Edward.- Rozumiem. Co powiesz na zakład? Jeśli wyznasz Rosalie co do niej czujesz to ona zacznie przypudrowywać sobie policzki.
-Nie zacznie- zaprzeczył Emmett.- Zakład stoi. A co z nagrodą? Jeśli wygram będziesz musiał kupić mi samochód, taki jaki zechcę.
-Dobra- Edward nie mógł sobie wyobrazić nic prostszego od kupienia samochodu Emmettowi, szczególnie, że on sam miał sobie wybrać.- A jeśli przegrasz to będziesz musiał pójść na zakupy z Rosalie.
-Zakupy mają być karą?
-To najcięższa jaką zdołałem wymyślić.
Emmett był zdumiony.
-Mogę zmienić swoją karę?
Edward zaprzeczył, ale wyszło mu to na zdrowie , gdyż Emmett zakład wygrał. Oczywiście postawił mu samochód. Kupił też czarne z trupią czaszką auto z napisem ‘szczęśliwa Rosalie’. Był niemile zaskoczony, kiedy Rosalie przemalowała auto na czerwono i jeździła nim po mieście. Oczywiście zaraz po tym dostała zakaz od Carlisla, gdyż jej auto zbytnio przykuwało wzrok. Ale mimo to Edward był niemile potraktowany. I z roku na rok Rosalie coraz bardziej go wkurzała aż do przybycia tajemniczych gości, kiedy to wszystko zatrzymało się na normalnym poziomie (czyli: oto Rosalie, która mnie wkurza, ale ją ignoruję).


Historia z zęba wzięta- co robić, kiedy nadchodzi paranoja
To było tak: Edward nudził się już tygodniami, przez co miał jeszcze większą ochotę na drażnienie Rosalie, przy czym przy okazji irytował Emmetta i musiał się z nim bić, co strasznie wkurzało Esme, że dawała mu długi wykład Pt. Nie wolno się bić! A jak Carlisle wracał z pracy wyrzucał mu, że irytuje jego żonę, co potwornie irytowało Carlisla i dawał Edwardowi tonę dobrych rad na powstrzymanie agresji. Rzec jasna Edward niczego nie wykorzystał i znowu zaczynał od Rosalie. Trwało to już pewien czas i robiło się coraz gorzej. Edward kupił sobie 10 różowych volvo i wszystkie po kolei rozwalał pięścią. Potem zebrał proszek z samochodów i wysypał go na Rosalie. To był już szczyt wszystkiego i Carlisle kazał Edwardowi iść na polowanie. Esme też mu kazała, ale się nie posłuchał i też chciał obsypać ją proszkiem. Kiedy mu to się nie udało zabrał Emmetta ze sobą na polowanie. Wtedy reszta Cullenów usłyszała dzwonek do drzwi. To na pewno nie był Edward, który zrobił się taki niegrzeczny, że nie pukał. Esme rozważała kupienie mu samochodu z napisem:’ Niegrzeczny Edward’. Carlisle wraz z Rosalie był po jej stronie. No więc Carlisle nie chcąc przerywać czytania książki zapytał:’ Kto tam?’
-To my!- odpowiedział mu kobiecy głos, a po nim jakiś inny dodał:’ Hipopotam’. Carlisle wstał więc i poszedł otworzyć. No wiadomo kto stał na progu. Ale Carlisle się nie odzywał, pewnie dlatego, że był pewien, że po Edroomwardzie nic dziwniejszego go nie spotka. Ale spotkało! I Esme powiedziała:
-Witajcie!
A Rosalie:
-Czego chcecie?
A Alice powitała wszystkich po imieniu. Rosalie zaczęła się z nią drażnić (po prostu Edward źle na nią wpływał).
-Nie nazywam się Rosalie!
-Mogę na ciebie mówić Rose, jak wolisz?- zaproponowała Alice. Esme mruknęła: ‘nie kłóćcie się’. A Jasper zapytał, gdzie są Edward i Emmett. Potem Alice spytała, który pokój może zająć.
-Który chcesz- odparł nierozważny Carlisle. Alice pobiegła na górę i zaczęła znosić stamtąd jakieś rzeczy. Jasper odpowiadał 2 słowami na pytania Carlisla albo nic nie mówił. Potem przyszli Emmett i Edward. Zaczęli po kolei wyjaśniać swoje historie, a Edward musiał (Bella po dziś dzień zastanawia się jak) wyperswadować Alice, że nie może zająć jego pokoju. No i wszyscy zazdrościli Alice jej historii. I wszyscy najbardziej nie polubili historii Jaspera, choć to Alice ją opowiadała. Na Jaspera działało to tak fatalnie, że przez resztę wieczoru nic nie mówił. Edward musiał za niego odpowiadać, mimo że Alice mówiła więcej niż wszyscy inni razem wzięci.
-Jasper mówi, że ty Alice masz słowotok- powiadomił Edward grając na fortepianie.
Alice nie zrozumiała i Edward musiał wytłumaczyć jej co to jest słowotok.
-Aha- zrozumiała Alice.
-Jasper mówi, że wcale tego nie powiedział- powiadomił Edward.- Po co ja ci tłumaczyłem?
Ale Edward był zadowolony, bo Rosalie nie miała okazji go wkurzać i powiedział o tym Alice.
-Nie martw się, za jakieś 2 godziny i 27 minut znów zacznie- pocieszyła go Alice.- A za 5 godzin i 48 minut pojadę z nią na zakupy, więc będziesz mógł porozmawiać z Jasperem.
Edward nie myślał, żeby mógł rozmawiać tyle z Jasperem ile czasu spędzi Alice wraz z Rosalie na zakupach.
-A potem jak wrócę- ciągnęła Alice.- Dam ci twoje ubrania i zamknę się w pokoju, żeby pomyśleć (na ten okres masz zakaz czytania w mojej głowie!), ale za 46 minut Jasper mi przeszkodzi i będziemy ćwiczyć zeskoki z okna.
-Jasper mówi, że nie będzie ci przeszkadzać- powiadomił Alice Edward.- I nie mogę wyłączyć mojego czytania w myślach, które masz interesujące.
-Jasper mi przeszkodzi, przecież mówiłam- rzekła Alice.- A ty drogi bracie, jeśli kiedykolwiek zacytujesz moje myśli to cię zabiję! I poproszę Jaspera, żeby mi pomógł.
-Jasper mówi, że się zgadza- powiedział Edward, którego bawiły myśli Alice.- Ale jeśli powiem Jasperowi jakąś twoją myśl, która mu się spodoba?
-Lepiej nie mów- ostrzegła go Alice.- I tak cię zabiję.
- A Jaspera też zabijesz?
-Nie… chyba nie
-Dlaczego?- drażnił się z Alice Edward.
-No bo…
-No bo co?
-Bo zbyt długo go szukałam! A jeśli nakłonię cię do włożenia jakiegoś ubrania, to co mi zrobisz?
-Jakiego ubrania?- spytał Edward, ale myśli Alice mu wystarczyły.- Chyba cię zabiję.
I wtedy Jasper przemówił. No dobra nie przemówił, lecz warknął.
-To tylko żarty- odparła Alice.
-Mów, jakbym był ci potrzebny- zadeklarował się Jasper, a Alice pokiwała głową.
-Widzisz co zrobiłeś!- zwróciła się do Edwarda.- Teraz pojadę na zakupy dopiero za 11 godzin i 17 minut!
Alice poszła do swojego pokoju, aby pomyśleć i Edward już nie chciał czytać w jej myślach. Wyszedł na dwór.
-Alice! Jasper!- zawołał.- Muszę z wami porozmawiać.
-O czym?- zaciekawiła się Alice.
-Nie o zakupach.
-To ja nie idę- odparła Alice. Jasper powiedział, że on też zostaje. Edwarda naszła ochota, żeby popryskać ich Edroomwardem, ale na szczęście go nie miał.
-To co?- zawołał.- Mam powiedzieć wasze myśli tu i teraz?!
Edward uwielbiał szantażować ludzi.
-Już idę- powiedziała Alice i pojawiła się koło Edwarda, a tuż za nią stał Jasper, który sprawił, ze Edward poczuł się winny.- To gdzie idziemy?- spytała Alice.
-Tam, gdzie nikt nas nie usłyszy, a potem będziecie mogli sami poopowiadać reszcie, co zaszło.
-A co ma zajść?- spytał Jasper, który nie za bardzo rozumiał, dlaczego Alice dała się szantażować. Może lubi się czuć zaszantażowana? Edward ponownie poczuł się winny. Jasper lubił, jak Edward miał poczucie winy, że niegrzecznie odnosił się do Alice.
-No więc- zaczął Edward, kiedy znaleźli się jakieś 50 mil od domu.- to mnie strasznie wkurza! Wszyscy mają już ukochaną osobę a ja nie! 6 osób, szczęśliwych, to dla mnie zbyt wiele.
-Hej Edward!- rzekła Alice.- Ja i Jasper nie jesteśmy razem.
-Jeszcze nie?- zdziwił się Edward.- To będziecie.
A co jak co wiemy, że Edward nie przewidywał przyszłości. To było zajęcie Alice. Ale Edward rzec jasna miał rację. A potem długo żałował, że nie założył się o to z Emmettem. Tym razem karą by było pójście na zakupy wraz z Alice i Rosalie. Edward był niepocieszony. Strasznie niepocieszony! I to by było na tyle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mariet
Jego Geisha



Dołączył: 09 Cze 2009
Posty: 183
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: się biorą dzieci?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:16, 24 Cze 2009    Temat postu:

szczególnie rozwaliło mnie
Cytat:
postawił mu samochód

trochę irytowało to, że jest tyle nawiasów. ; )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kyasarin
Początkujący



Dołączył: 17 Cze 2009
Posty: 153
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Iława
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:30, 25 Cze 2009    Temat postu:

A wrr, podłe nawiasy :D Irytujące, ale nieźle rozbrajały

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.writer.fora.pl Strona Główna -> Wasza twórczość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin